28.09.2026#Kariery

Pierwsza praca to nie tylko CV. 7 błędnych przekonań o networkingu, z którymi warto rozprawić się na studiach

Można mieć dopracowane CV, portfolio i kilka certyfikatów, systematycznie wysyłać aplikacje, a jednak przez dłuższy czas nie znaleźć odpowiedniej pierwszej pracy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 roku pracujący stanowili 59,8% osób w wieku 15–34 lata. Stopa bezrobocia w tej grupie wyniosła 5,1%, podczas gdy dla całej badanej populacji osiągnęła 2,9%. Zawodowy start nie zawsze przebiega więc według przewidywalnego schematu.

Właśnie dlatego dobrze znać również inne sposoby docierania do informacji i ludzi z branży. Networking nie zastępuje kompetencji ani formalnej rekrutacji, ale może pomóc dowiedzieć się o szansie wcześniej, lepiej ocenić środowisko pracy albo trafić do osoby, z którą warto porozmawiać. Problem w tym, że wokół budowania relacji nadal funkcjonuje wiele mitów, które zniechęcają studentów, zanim zdążą sprawdzić, jak takie kontakty działają w praktyce.

Mit 1. Kontakty zawodowe nie są skrótem omijającym rekrutację

Networking bywa źle kojarzony, bo pomoc znajomej osoby łatwo pomylić z układem. Pojawia się wtedy skojarzenie z mechanizmem kumoterstwa, w którym znajomość ma zastępować rzeczywiste przygotowanie. To jednak dwie różne sytuacje: czym innym jest niesprawiedliwe ominięcie zasad, a czym innym informacja o naborze lub polecenie osoby, której pracę ktoś rzeczywiście zna.

Relacja może sprawić, że student przestanie być całkowicie anonimowym kandydatem. Osoba ze wspólnego projektu może powiedzieć, że był terminowy i odpowiedzialny, absolwent może podpowiedzieć, gdzie właśnie rusza nabór, a ktoś z branży wskazać odpowiednią osobę do kontaktu. Żadna z tych rzeczy sama w sobie nie zastępuje kwalifikacji.

Networking ma więc sens wtedy, gdy zwiększa widoczność rzeczywistych kompetencji. Może otworzyć drzwi do rozmowy albo informacji, ale to przygotowanie kandydata decyduje, co wydarzy się później.

Mit 2. Brak doświadczenia nie oznacza braku wartości

Student nie musi mieć kilku lat pracy za sobą, żeby wnosić coś do zawodowej relacji. Na początku kariery znaczenie może mieć nie stanowisko, lecz sposób działania: dokładność, ciekawość, gotowość do pomocy i umiejętność znalezienia informacji, których ktoś akurat potrzebuje.

Dobrze przygotowany research, znajomość nowego narzędzia, wsparcie przy fragmencie projektu czy sensowna notatka po wydarzeniu mogą być bardziej użyteczne niż rozbudowana opowieść o własnym doświadczeniu. Czasem wystarczy przejąć zadanie, na które innym brakuje przestrzeni, i wykonać je solidnie.

Networking może zacząć się właśnie od takich sytuacji. Nie od imponowania osiągnięciami, lecz od bycia osobą, z którą dobrze się współpracuje. Brak pierwszego etatu w CV nie oznacza więc, że student nie ma nic do zaoferowania innym.

 

Mit 3. Najbardziej przydatne kontakty często są bliżej, niż się wydaje

Networking łatwo wyobrazić sobie jako próbę dotarcia do ludzi z wysokich stanowisk albo osób dobrze znanych w branży. Tymczasem sieć, która z czasem naprawdę zaczyna działać, często powstaje dużo wcześniej – na zajęciach, w kole naukowym, podczas projektu czy rozmowy z absolwentem.

Osoba siedząca dziś obok na wykładzie za kilka lat może pracować w firmie, fundacji, urzędzie albo zespole badawczym. To właśnie znajomi z podobnego etapu kariery mogą jako pierwsi usłyszeć o stażu, otwierającej się rekrutacji czy nowym projekcie. Taka relacja jest cenna nie dlatego, że ktoś ma wysokie stanowisko, lecz dlatego, że opiera się na wspólnym doświadczeniu i wzajemnym zaufaniu.

Wykładowcy, doktoranci i opiekunowie naukowi wnoszą inny rodzaj wartości. Mogą pomóc uporządkować kierunek rozwoju, spojrzeć na branżę z szerszej perspektywy albo wskazać obszar, który warto zgłębić. Zwykle większe znaczenie niż nachalne zabieganie o uwagę mają dobrze przygotowane pytania oraz rzetelność w wykonywaniu powierzonych zadań.

Do tej sieci mogą później dołączyć osoby poznane podczas wymiany zagranicznej lub kursu międzynarodowego. Z czasem taki kontakt może ułatwić zrozumienie warunków pracy w innym kraju albo zmniejszyć barierę przed aplikowaniem poza Polską. Wartość relacji nie wynika więc z prestiżu osoby, lecz z tego, czy istnieje między ludźmi wiarygodny kontekst i gotowość do wzajemnego kontaktu.

Mit 4. Spokojniejszy sposób bycia nie wyklucza networkingu

W networkingu nie wygrywa osoba, która jako pierwsza podejdzie do prelegenta albo przeprowadzi najwięcej rozmów. Taka wizja może wielu studentów raczej zniechęcać niż zachęcać. Osoba, która woli najpierw obserwować, przemyśleć swoją wypowiedź i zabrać głos dopiero wtedy, gdy ma coś konkretnego do powiedzenia, również może skutecznie budować zawodowe relacje.

Pierwszy krok może być bardzo mały: krótkie pytanie po zajęciach, krótkie podziękowanie wysłane po konsultacji, komentarz pod branżowym wpisem albo powrót do tematu rozpoczętego podczas wydarzenia. Wartość kontaktu nie zależy od długości rozmowy ani liczby wymienionych wizytówek.

Znacznie więcej o człowieku mówi to, czy słucha, pamięta wcześniejsze ustalenia i dotrzymuje obietnic. Dobra relacja może rozwijać się powoli i bez widowiskowych gestów. Student nie musi więc udawać bardziej ekstrawertycznej wersji siebie, żeby zostać zauważonym i zapamiętanym.

Mit 5. Wartościowy kontakt może zacząć się także online

Spotkanie na żywo pomaga przypisać rozmowie twarz, głos i konkretny kontekst, dlatego konferencje czy targi pracy nadal mają dużą wartość. Nie są jednak jedynym miejscem, w którym można zostać zapamiętanym. Relacja zawodowa może zacząć się również podczas webinaru, kursu albo internetowej dyskusji.

Sama obecność w wydarzeniu zdalnym zwykle niewiele zmienia. Kamera, mikrofon czy szafy metalowe stojące za uczestnikiem pozostają tylko elementami kadru, jeśli nikt nie wychodzi z roli anonimowego widza. Trafne pytanie zadane podczas transmisji, sensowne odniesienie do własnego kierunku albo wiadomość rozwijająca temat po spotkaniu mogą dać innym powód, żeby skojarzyć konkretną osobę z określonym sposobem myślenia.

Warto też wykorzystać pierwsze spotkania online do obserwowania środowiska. Można zobaczyć, jak ludzie z danej branży mówią o swojej pracy, jakie pytania powtarzają się najczęściej i co pomaga rozpocząć rzeczową rozmowę. Kontakt rozpoczęty w internecie nie musi kończyć się wraz z zamknięciem transmisji – może wrócić później przy projekcie, praktykach albo poszukiwaniu pierwszego zatrudnienia.

Mit 6. Sieci relacji nie buduje się dopiero wtedy, gdy jest potrzebna

Wiadomość wysłana po długiej ciszy wyłącznie po to, żeby zapytać o pracę, polecenie lub kontakt do konkretnej osoby, łatwo może zabrzmieć interesownie. Dlatego odkładanie networkingu do chwili rozpoczęcia rekrutacji zwykle nie daje relacjom czasu, by rozwinęły się w naturalny sposób.

Nie oznacza to konieczności regularnego podtrzymywania każdej znajomości. Wystarczy od czasu do czasu zostawić sensowny ślad: wrócić do rozmowy po wspólnym projekcie, pogratulować ważnego sukcesu, skomentować branżowy wpis albo przesłać materiał pasujący do wcześniejszego tematu. Taki kontakt nie musi być częsty, żeby pozostał wiarygodny.

Po zakończeniu studiów ludzie szybko trafiają w różne miejsca. Znajomi z roku zaczynają pracę w firmach i organizacjach, absolwenci przechodzą do kolejnych etapów kariery, a wykładowcy nadal funkcjonują w środowisku akademickim lub zawodowym. Jeśli relacja wcześniej nie zniknęła całkowicie, późniejsza prośba o opinię czy wskazówkę nie pojawia się nagle i bez kontekstu.

Mit 7. Nie każda zawodowa szansa trafia najpierw do ogłoszenia

Portal z ofertami nie pokazuje całego rynku pracy. Zanim pojawi się oficjalna rekrutacja, zespół może już rozmawiać o potrzebie zatrudnienia nowej osoby, a wiadomość o stażu może najpierw trafić do grupy absolwentów, koła naukowego albo osób, które wcześniej współpracowały z organizacją.

Właśnie tutaj kontakty mają praktyczne znaczenie. Nie muszą prowadzić do skrócenia procesu rekrutacyjnego. Mogą za to pomóc ustalić, czym naprawdę zajmuje się zespół, jak wyglądają obowiązki i czy środowisko pasuje do oczekiwań kandydata. Taka wiedza bywa równie cenna jak sama informacja o wolnym miejscu.

Dane Eurostatu pokazują, że osobiste kontakty pozostają jednym ze sposobów dochodzenia do zatrudnienia. Wśród pracujących osób w Unii Europejskiej w wieku 25–74 lata, które rozpoczęły główną pracę w poprzednich ośmiu latach, 28,8% uznało rodzinę, znajomych lub inne osoby z otoczenia za najskuteczniejszą drogę do znalezienia pracy. Wśród osób z wyższym wykształceniem było to 19,7%. Ogłoszenia zajęły drugą pozycję w całej grupie z wynikiem 26,1%.

Nie oznacza to, że warto zrezygnować z odpowiadania na oferty. Networking uzupełnia formalne poszukiwanie pracy: pomaga wcześniej trafić na informację, zadać właściwe pytania i lepiej zrozumieć miejsce, do którego planuje się aplikować. Nie daje gwarancji zatrudnienia, ale poszerza dostęp do wiedzy o rynku.

Networking nie daje przewagi zamiast kompetencji. Pomaga je zauważyć

Nie trzeba kolekcjonować wizytówek ani pisać do obcych osób z prośbą o pracę, żeby budować zawodową sieć. Na studiach relacje powstają przy okazji codziennych sytuacji: projektu, praktyk, webinaru, wydarzenia branżowego, wyjazdu zagranicznego czy rozmowy z absolwentem.

Znaczenie ma to, co dzieje się później. Dobre pytanie, trafna uwaga, pomoc przy zadaniu albo solidnie wykonana część wspólnej pracy mogą sprawić, że ktoś zapamięta konkretną osobę i sposób, w jaki działa.

Kontakt nie nadrobi braków w przygotowaniu i nie zastąpi umiejętności. Może za to sprawić, że kompetencje nie pozostaną jedynie pozycjami zapisanymi w CV. W tym sensie networking nie jest drogą na skróty, lecz sposobem na to, by zawodowe możliwości częściej miały twarz, kontekst i konkretną rozmowę.

Źródła:

 

Autor: M.K.

 

Wróć do wszystkich aktualności
messenger